Dokładnie taki, jak należało się spodziewać skutek przyniosła niedawna, robiona na chybcika akcja łatania największych dziur w goleniowskich ulicach. Czyli praktycznie żaden.
– Koń, jaki jest, każdy widzi – napisał w „Nowych Atenach” ks. Benedykt Chmielowski. Obecnie jego złota myśl używana jest na określenie czegoś oczywistego, o czym nie ma sensu dyskutować, a, wydaje się, ze spokojnym sumieniem można do tej kategorii przypisać stan goleniowskich ulic.
Mówiąc wprost: pełno w nich ubytków. Piszemy zresztą w ostatnim czasie na ten temat regularnie, do czego zresztą równie regularnie dopingują nas Czytelnicy. Kolejny sygnał od nich otrzymaliśmy wczoraj, a zwrócono w nim uwagę na przejście dla pieszych przy skrzyżowaniu ul. Dworcowej i Parkowej. Załatano tam bowiem niedawno znacznych rozmiarów wyrwę, jak się jednak okazuje – tuż przy świeżej łacie z nawierzchni wypadł na chodnik kolejny fragment asfaltu. W naturze, jak się okazuje, nic nie ginie. Nawet dziury w drogach.






