Do najtańszych zabiegów nie będzie należała zaplanowana na najbliższe 10 lat próba „reanimacji” Jeziora Nowogardzkiego. Wiadomo już, ile trzeba będzie za tę operację zapłacić.
Jezioro Nowogardzkie w przeszłości było głównym „odbiorcą” ścieków bytowych z miasta, a zanieczyszczane jest do dzisiaj po praktycznie każdym intensywniejszym deszczu. Efektów takiego stanu rzeczy nietrudno się domyślić: wszystkie wyniki badań wskazują na zły stan wody.
Czy uda się akwen ożywić? Jest na to szansa, ogłoszony został bowiem przetarg na przeprowadzenie rekultywacji jeziora za pomocą metod wskazanych w planie opracowanym przez dr inż. Ewę Osuch oraz dr inż. Andrzeja Osucha z Katedry Inżynierii Biosystemów Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Działania w nim opisane rozłożone są na 10 lat, z zakładają między innymi:
- naprawę i modernizację zepsutego aeratora o napędzie wiatrowym,
- dostarczenie i montaż na Jeziorze Nowogardzkim systemu napowietrzania wód przydennych, składającego się z 2 aeratorów o zasilaniu słonecznym,
- zarybianie gatunkami ryb drapieżnych (szczupak, sandacz),
- nasadzenia ramenic (rodzaj glonów).
W ogłoszonym przez gminę Nowogard przetargu na wykonanie tych prac złożone zostały dwie oferty. Tańsza z nich, przedstawiona przez poznańską firmę Verde, opiewa na 2,94 mln zł. Co ważne, to kwota mniejsza niż zakładał kosztorys, jest zatem duża szansa na to, że wkróce podpisana zostanie umowa, a co za tym idzie śródmiejskie w paraktyce jezioro będzie powoli wracało do formy, w jakiej być powinno zawsze.







