/
Paweł Palica

Krzysztof Sypień: Jestem gwarancją nowego otwarcia

Przed drugą turą wyborów na burmistrza gminy Goleniów rozmawiamy o nich z jednym z pozostałych w rozgrywce kandydatów do objęcia tego stanowiska – Krzysztofem Sypieniem.

Paweł Palica/wGoleniowie.pl: Jest Pan w drugiej turze wyborów na burmistrza gminy Goleniów. To wiemy. Z wyniku w granicach 30% poparcia jest Pan zadowolony?

Krzysztof Sypień: – Dzień dobry. Tak, jestem zadowolony z wyniku. Dzięki niemu znajduję się w drugiej turze i „piłka jest dalej w grze”. Pracujemy więc konsekwentnie by przekonywać, że będę dobrym wyborem. Bardzo dziękuję mieszkańcom za to, że mi na tym etapie zaufali.

To jest wynik, którego się Pan spodziewał?

– Powiem szczerze, że zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Mam poczucie pracy wykonanej niemal w stu procentach, a zważywszy na to, że jesteśmy komitetem, za którego plecami nie stoi żadna machina partyjna, nie współpracujemy z jakimiś wyszukanymi firmami PR-owymi, o co byliśmy wielokrotnie podejrzewani (śmiech), to wiele więcej chyba nie można było zrobić. Jestem wdzięczny mieszkańcom gminy Goleniów za to, że zyskałem blisko 4000 głosów, że udało nam się jako komitetowi też wprowadzić czwórkę radnych do Rady Miejskiej. Daje to dużą nadzieję i perspektywę na przyszłość. Natomiast przy okazji też chciałem pogratulować wszystkim tym, którzy podjęli trud i wyzwanie kandydowania, bo było to ponad 150 osób kandydujących na radnych w Radzie Miejskiej.

Czy w trakcie kampanii coś Pana zaskoczyło?

– To moja czwarta kampania, a druga w wyborach na burmistrza. Kiedy w 2010 roku po raz pierwszy podjąłem wyzwanie, kandydując do Sejmiku Województwa, wówczas było trochę bardziej spontaniczne. Dzisiaj, z doświadczeniem kolejnych lat pracy, z perspektywy człowieka prowadzącego działalność gospodarczą i pełnowymiarowego taty dwójki dzieci, mam zupełnie inną perspektywę. Jeśli chodzi o kontakt z mieszkańcami, jestem pozytywnie zaskoczony jego bardzo dobrym wydźwiękiem. Nawet w sytuacjach, w których rozmawialiśmy o trudnych tematach. Zwłaszcza na obszarach wiejskich widać było bardzo duży poziom frustracji i niezadowolenia ze względu na brak spełnionych od lat obietnic. Mimo to, atmosfera spotkań była zawsze konstruktywna. Natomiast internet i krążące w nim legendy są szczególną przestrzenią do odnajdywania na swój temat różnych „prawd”. Na przykład o tym, że jeżeli zostanę burmistrzem, to zwolnię z pracy pół Goleniowa, zamknę lokalny teatr, albo że w naszą kampanię zaangażowane zostały niezliczone środki finansowe tajemnych firm, które pracują na mój sukces. To wszystko oczywista nieprawda.

Dlaczego ludzie powinni zagłosować na Krzysztofa Sypienia?

– Przede wszystkim dlatego, że jestem gwarancją nowego otwarcia, zmiany i jednocześnie przewidywalności decyzyjnej. Obecna władza dała nam się poznać przez 14 ostatnich lat, ja chciałbym zupełnie innego stylu zarządzania. Gdybym miał wybierać burmistrza pod wpływem ilości remontów, które zobaczyłem przez ostatnich kilka tygodni, to być może nawet sam zastanawiałbym się nad tym, czy faktycznie obecna ekipa nie powinna kontynuować tego dzieła. Natomiast nie ma to wiele wspólnego z tym, co działo się przez ostatnie lata. Wiemy, jak wiele spraw jest niedokończonych, wiemy, w jakim stanie są nawierzchnie dróg, jak dużo brakuje bezpiecznych ciągów komunikacyjnych czy doświetlonych w odpowiedni sposób miejsc, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Wiemy, jak wiele potrzeba zaangażowania w oświatę, jak wiele rzeczy jest do zrobienia, jak np. remont znajdującego się w agonalnym stanie Goleniowskiego Domu Kultury czy wręcz ruin amfiteatru.

Gdyby miał Pan pokazać trzy punkty programu wyborczego, które odróżniają Pana od kontrkandydata, co by to było?

– Jeżeli dzięki zaufaniu mieszkańców zostanę burmistrzem gminy Goleniów, na pewno będę chciał być burmistrzem wszystkich mieszkańców, a nie tylko ich części. I to jest kwestia, która mnie, z największym przekonaniem mogę powiedzieć, odróżnia od sposobu myślenia mojego kontrkandydata i jego najbliższego otoczenia. Pojawiła się ostatnio informacja o tym, że Tomasz Banach ogłasza już w zasadzie swój sukces, licząc na 11 radnych, którzy będą tworzyli skuteczną większość we współpracy z burmistrzem. To nie jest właściwy tok myślenia. Jeżeli kontrkandydat szczyci się tym, że ma jedenastkę spośród 21 radnych i to ma mu zagwarantować decyzyjność, to jednoosobowa przewaga w radzie, żadna to gwarancja. A co najistotniejsze, takie podejście jest niewłaściwe fundamentalnie, gdyż wyklucza pozostałych radnych i zabiera sens ich pracy. Wszyscy radni powinni być włączani do współdecydowania o przyszłości naszej gminy. Mam nadzieję, że będzie to jedna z zauważalnych już od pierwszych dni zarządzania gminą Goleniów moja cecha, że będę w otwarty sposób rozmawiał ze wszystkimi środowiskami i pracował dla wszystkich mieszkańców bez względu na ich przynależność, przekonania czy miejsce zamieszkania. Ta sama reguła chciałbym, aby tyczyła się dialogu i współpracy w radzie.

A dwa pozostałe punkty?

– Na pewno będę zabiegał o transparentność, otwartość i włączanie ludzi do współdecydowania. Będę stawiał też na konsultacje społeczne i na to, aby podejmowane przeze mnie decyzje były poparte nastrojami naszej społeczności lokalnej. A trzeci element, to kwestia perspektywicznego planowania przyszłości. Gminę chcę traktować jako pewnego rodzaju organizm czy być może nawet orkiestrę, która powinna dobrze funkcjonować i grać, a do tego, żebyśmy dobrze się rozwijali, potrzebujemy sprawnego dyrygenta i przede wszystkim dobrego planu. Nasza gmina w tym momencie nie ma strategii, gdyż dotychczasowa przedawniła się w 2023 roku i brak jej kontynuacji, a dla przykładu szczególnie ważna strategia rozwoju oświaty uległa przedawnieniu w roku 2018. Przez ostatnich pięć lat mijającej kadencji zapadło bardzo wiele zaskakujących decyzji burmistrzów odnośnie nieskonsultowanych inwestycji, gospodarowania odpadami, wyprowadzania stołówek szkolnych czy reorganizacji systemu edukacyjnego w naszej gminie. Były to decyzje niezaplanowane, niezrozumiałe.

Z czwórką radnych ze swojego komitetu będzie możliwe skuteczne zarządzanie gminą?

– Mój kontrkandydat wprowadził piątkę radnych, natomiast myślenie w kategorii tej czy innej liczby „szabli” w ogóle nie wpisuje się w mój sposób patrzenia na gminę i Radę Miejską. Mam nadzieję, że jeżeli burmistrzem zostanę, będę potrafił przekonać radnych do zupełnie innego sposobu myślenia, bo nie chcę skupiać się na walce na linii opozycyjna grupa radnych kontra większościowy pakiet radnych. Chcę ustalić plan i w zgodzie go realizować.

Ale trzeba założyć, że ta walka jednak będzie prowadzona.

– Uważam, że trzeba postawić na dobrą współpracę i dać dobry przykład otwartości na rozmowę z każdym. Dla mnie nie ma znaczenia czy to będzie radny reprezentujący jedną, drugą czy trzecią partię polityczną, czy będzie to radny reprezentujący obszary wiejskie, czy którykolwiek z okręgów miejskich. Chodzi o to, żebyśmy potrafili się zgodzić i wspólnie pracowali na rzecz dobra mieszkańców. To jest możliwe. Być może nie na pstryknięcie palcem, ale zakładam w kontekście kolejnych miesięcy po sesji absolutoryjnej, być może na etapie przygotowywania projektu budżetu, że zaczniemy realnie współpracować. Do tej współpracy chcę w odróżnieniu od przykrej praktyki mającej miejsce dotychczas włączyć wszystkich radnych oraz mieszkańców, którzy też będą mieli swój udział w tworzeniu budżetu poprzez konsultacje. Tu jest przyszłość i taki model funkcjonowania ma sens. Zakładam, że docelowo będzie nas dwudziestka jedynka i będziemy razem pracować dla dobra gminy.

Nie obawia się Pan, że sprowadzanie zarządzania do tego, żeby wszystkie ważniejsze sprawy poddawane były konsultacjom społecznym sprawi, że po prostu ugrzęzną one na poziomie decyzyjnym?

– Wiemy, że to dotychczas nie funkcjonowało, bo jeżeli w konsultacjach społecznych bierze udział kilka czy kilkadziesiąt osób, to trudno mówić o jakimkolwiek obiektywizmie. Będę więc chciał w inny sposób angażować mieszkańców do takiej współdecyzyjności, na zasadzie choćby odpowiednio skonstruowanej ankiety na oficjalnej stronie gminy. Będę też chciał zorganizować cykliczne forum mieszkańców, na którym będzie można spotykać się i otwarcie rozmawiać. Wiem, że to nie jest łatwa droga i jest pokusa, żeby pójść na skróty, natomiast uważam, że jeżeli chcemy budować prawdziwą samorządność i relacje w naszej społeczności mają być zdrowe, to powinniśmy podjąć ten wysiłek. Bardzo na to liczę.

Pytałem się, dlaczego warto zagłosować na Krzysztofa Sypienia, to teraz odwrócę pytanie: dlaczego nie warto zagłosować na Tomasza Banacha?

– Nie spodziewałem się tego pytania, przyznam szczerze. Natomiast Tomasz Banach jako trzykadencyjny zastępca burmistrza, który wielokrotnie był oddelegowywany do odpowiedzialności czy wręcz jako głównoodpowiedzialny za wiele rzeczy, pokazał już, co jest w stanie przez 14 lat zrobić i w jaki sposób buduje relacje z otoczeniem. I dzisiaj bez względu na to, co obieca, wiemy już doświadczalnie, jak funkcjonowała gmina za rządów obecnej władzy, jak wiele obietnic nie zostało zrealizowanych i jak wiele było przypadkowości w podejmowanych decyzjach. Uważam, że mieszkańcy zasługują na zmianę, świeżość i nową energię. Myślę, że to jest wręcz konieczne do tego, żebyśmy byli w stanie naprawdę zrobić duży krok do przodu.

A jest Pan gotowy na podjęcie współpracy z Tomaszem Banachem?

– Widzę możliwość współpracy z każdym i jeżeli to będzie dobre, uczciwe i perspektywiczne dla przyszłości naszej gminy, na pewno nie zamierzam odcinać żadnych możliwości. Trzeba szukać dobrych rozwiązań i jeśli Tomasz Banach zdecyduje się być radnym Rady Miejskiej, na pewno będę go traktował jako reprezentanta znaczącej części mieszkańców, którzy oddali na niego głos. Można podejmować decyzje radykalne, natomiast można też podejmować decyzje na zasadzie koncyliacyjnej i ja bardzo często też w swojej pracy zawodowej staram się obiektywizować decyzje.

Widziałby Pan naturalnego dla siebie kandydata na wiceburmistrza lub wiceburmistrzów?

– Gdyby to pytanie padło jeszcze 10 lat temu, odpowiedziałbym, że w zupełności wystarczyłby jeden zastępca burmistrza. Dzisiaj, w kontekście rozwiniętego parku przemysłowego, a także bardzo wielu możliwości związanych z pozyskiwaniem środków zewnętrznych na inwestycje, uważam, że należy utrzymać schemat dwóch zastępców. Odpowiadając na pierwszą część pytania, mam konkretny zamiar zaproponować wybranej już osobie, którą już dziś widzę w tej roli, funkcję wiceburmistrza, natomiast jeżeli chodzi o drugie stanowisko – jest to temat otwarty i biorę pod uwagę różne scenariusze. W przypadku wyłonienia obu zastępców będę kierował się merytoryką i zaufaniem, bynajmniej nie polityką.

Jaką Pan widzi gminę Goleniów za 5 lat? Wracam do pytania o to, dlaczego warto zagłosować 21. kwietnia na Krzysztofa Sypienia?

– Za 5 lat gminę Goleniów widzę z naprawionymi drogami, to powinna być normalność. Chciałbym, żeby ten dla nas z dzisiejszej perspektywy komfort stał się zwyczajnym standardem. Dróg do naprawy są setki kilometrów, wystarczy przejechać się do którejkolwiek wsi, czy pojeździć po ulicach samego Goleniowa i wiemy, z jak dużym wyzwaniem będziemy się mierzyć. To jest jeden z priorytetów. Na pewno będę rozwijać mieszkalnictwo wielorodzinne, wspierać przedsiębiorców oraz inwestować w ofertę i przestrzeń rekreacyjną w mieście. Tak, żeby mieszkańcy chcieli spędzać tutaj wolny czas. Koncepcja serca miasta jest jednym z zamiarów w dłuższej perspektywie, jednak już za chwilę możemy zacząć od deptaka wzdłuż rzeki Iny. Zaproponuję konkretne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni za biblioteką miejską czy rewitalizację amfiteatru, a priorytetowo potraktuję modernizację i etapową rozbudowę Goleniowskiego Domu Kultury w obecnej lokalizacji. Będę szczególnie dbał również o seniorów, bo są grupą, która wymaga bardzo dużej uwagi. No i przede wszystkim będę dbał o relacje. Chcę być burmistrzem, który w przyjazny sposób współpracuje i jest pomiędzy mieszkańcami. Wiem, że na terenie gminy są takie miejsca, w których burmistrza nie było nawet w okresach kampanii wyborczych przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Wierzę w to, że za pięć lat będziemy dobrze rozwijającą się społecznością, która zauważy dokonania kilku lat naszej sumiennej pracy oraz kolejne perspektywy na swoją przyszłość. Bez względu na decyzje wyborców w drugiej turze już dzisiaj czuję się wygrany w tym znaczeniu, że miałem przyjemność spotkać się z niezliczoną ilością mieszkańców i zyskałem dzięki temu mnóstwo nowych znajomości oraz wiedzy. Mam kolejne doświadczenia, przemyślenia, wnioski. Daje mi to ogromną energię do dalszej pracy na rzecz naszej społeczności.

Przeczytaj również:

To top