/
Paweł Palica

Prawie setka martwych ptaków. „Przyczyny nie są jednoznaczne”

fot. Paweł Palica/wGoleniowie.pl

Wirus ptasiej grypy i mróz mocno dały się we znaki wodnemu ptactwu, którego obecność była niedawno bardzo widoczna między innymi nad Iną. Wiele sztuk zimy najzimniejszego okresu nie przetrwało.

Całe stada wodnego ptactwa pojawiły się w Goleniowie w połowie stycznia po tym, jak okoliczne akweny zamarzły, a lodowa tafla znacznie ograniczyła dostęp do pokarmu. Tego ostatniego najpewniej i w Inie nie dla wszystkich kormoranów czy czapli wystarczyło, na przełomie stycznia i lutego ptaki zaczęły bowiem padać w skali, która w naturalny nomen omen sposób rodziła pytania o przyczynę zjawiska. Zjawiska, dodajmy, widocznego gołym okiem, bo, jak się okazuje do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Nowogardzie zgłoszono do dzisiaj 90 przypadków martwych ptaków (z gatunków: kormoran zwyczajny, czapla siwa, łabędź niemy), znalezionych na terenie powiatu goleniowskiego.

– W badanych próbkach potwierdzono obecność wirusa grypy ptaków, jednak nie we wszystkich. W ocenie Powiatowego Lekarza Weterynarii przyczyny masowego padnięcia ptaków nie są jednoznaczne. Ptaki dzikie (zwłaszcza dzikie ptactwo wodne) są naturalnym rezerwuarem wirusa grypy ptaków, u którego zakażenie przebiega bezobjawowo. Okres migracji dzikich ptaków, skupianie ich na zimowiskach, przy niekorzystnych warunkach bytowania, jakimi z całą pewnością były panujące od początku roku trudne warunki meteorologiczne, utrudniony dostęp do pokarmu, z całą pewnością przyczyniły się do osłabienia odporności dzikich ptaków, a w związku z tym transmisji wirusa i podwyższonych padnięć – informuje Powiatowy Lekarz Weterynarii Zdzisław Czerwiński.

Martwe kormorany, o czym informowaliśmy, znajdowane były nawet w centrum Goleniowa, tuż przy moście na ul. Szczecińskiej. Obecnie ptaków tych w mieście nie widać, założyć zatem można, że wróciły na swoje tradycyjne łowiska.

Przeczytaj również:

To top