Nie będzie łatwo ustalić kto, gdzie i kiedy dokonał zrzutu substancji ropopochodnej, którą zanieczyszczona została dzisiaj Ina na jej goleniowskim odcinku.
Nieznanego pochodzenie ciecz ścieka do rzeki ze spustu kanalizacji deszczowej od kilku godzin. O jej obecności w wodzie służby zostały poinformowane, a służby zajmują się sprawą. W praktyce wygląda to tak, że strażacy używają specjalnego rękawa, bloczków słomy i substancji neutralizującej do ograniczenia wycieku, całkowicie zatrzymać go jednak nie mogą, a w międzyczasie strażnicy miejscy próbują zlokalizować źródło problemu. A sukcesu na tym polu trudno się spodziewać.
– Teren, z którego spływa tym spustem deszczówka, jest duży i trudny. Sprawdzamy przede wszystkim czy nie ma wycieków na parkingach i w innych dużych skupiskach samochodów. Mogło być nawet tak, że coś od dłuższego czasu w kanalizacji zalegało, a wypłynęło dopiero po dzisiejszych obfitych opadach deszcze. Tak naprawdę jest to wróżenie z fusów – przyznaje wprost komendant Straży Miejskiej Arkadiusz Radawiec.
Strażacy wciąż są przy spuście obecni. Powoduje to zakłócenia ruchu na moście na ul. Kasprowicza.





