/

Paweł Palica

redaktor naczelny portalu wGoleniowie.pl

Absolutne absolutoryjne kino | OPINIA – Paweł Palica

Z głosowaniem w sprawie absolutorium i wotum zaufania dla burmistrza, wójta czy prezydenta miasta jest trochę tak, jak z indiańskim tańcem deszczu. Dużo krzyku, kurzu, ognia i magicznych zaklęć, tylko efektów żadnych nie ma. Ten cholerny deszcz nadal nie pada.

Czytam często w relacjach z głosowań dotyczących udzielenia (bądź nie) absolutorium, że to najważniejsza sesja w roku. Jeśli tak ma być, to zadać wypada jedno, proste pytanie: dla kogo to jest najważniejsza sesja? Co wynik głosowania obchodzi statystycznego mieszkańca gminy Goleniów, Stepnicy czy Przybiernowa? Ulica od tego przestaje być dziurawa? Opłaty za śmieci maleją? Przedszkole w pobliżu otwierają?

Jasna sprawa, że nic z tego się nie dzieje, bo w tym przypadku punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – i nigdy inaczej nie było. Oczywiście, jest to pewien wizerunkowy problem dla burmistrza, wójta czy prezydenta, ale rzeczywisty efekt jest taki, że wynik głosowania skomentuje Agnieszka, odniesie się do niego Krzysiek, a swoje 5 groszy dorzuci Arek. Normalne, ludzie siłą rzeczy żyją w swojej bańce i są to dla nich sprawy ważne. Ale, obawiam się, za dwa dni nikt spoza bańki nie będzie o tym chwilowym wzmożeniu pamiętał. Za rok powtórka, równie pasjonująca. Absolutne absolutoryjne kino.

No chyba, że – tu proszę reżyserkę o niepokojące, wywołujące napięcie dźwięki werbla – odbędzie się referendum w sprawie odwołania burmistrza. To potencjalnie jedyny konkret w całym tym zamieszaniu.

Możliwe? Możliwe. Sugestie dotyczące jego przeprowadzenia pojawiają się w sferze mediów społecznościowych od dłuższego czasu, a mniej czy bardziej śmiałe próby sklecenia komitetu podjęte zostały przynajmniej rok temu. Z jakim skutkiem – nie wiem, póki zatem nie pojawią się oficjalne, potwierdzone przez Państwową Komisję Wyborczą komunikaty w tej sprawie, pozostajemy na etapie „możliwe”.

Jedna, chyba dość istotna uwaga: czas tu działa na niekorzyść, pozwolę sobie na obrazowy kolokwializm, wywrotowców. Wychodząc z założenia, że w wakacje raczej nikt nie będzie się zajmował wymagającą sporego zaangażowania inicjatywy i zostanie ona podjęta jesienią, realny z grubsza termin objęcia urzędu przez ewentualnego następcę Krzysztofa Sypienia to połowa 2027 roku. Największym problemem może zatem być nie zebranie wystarczającej liczby podpisów pod wnioskiem o referendum, ani nawet wynik głosowania w nim, a znalezienie chętnego, który na realizację swoich zapowiedzi przed kolejnymi, zapowiadanymi na wiosnę 2029 roku będzie miał tylko jeden pełny rok budżetowy. A przecież trzeba mieć konia, który ten wóz pociągnie, a przede wszystkim poważną propozycję dla wyborców.

Kolejki nie przewiduję. I jakoś nie sądzę, żeby do referendum dążyły działające na terenie gminy Goleniów, liczące się siły polityczne. Nawet, jeśli, co zupełnie naturalne, milcząco będą inicjatywę wspierać.

Przeczytaj również:

To top