/

Anna Obszyńska

specjalistka ds. sztuk plastycznych w Goleniowskim Domu Kultury

Co was nie zabije, to was wzmocni, czyli Szczury Kultury | OPINIA – Anna Obszyńska

 

W Goleniowie kultura ma się dobrze. Tak to wygląda, ale, jak dobrze wiecie, wyglądać w naszych czasach nie jest specjalnie trudno. Kiedy patrzy się na kolorowe zdjęcia z wydarzeń publikowane w mediach społecznościowych, łatwo stwierdzić, że kulturalne życie w mieście tętni: sztuka się popularyzuje, teatr wystawia, tradycja kultywuje, nowe pokolenia edukują, a społeczność lokalna czerpie z tego kulturalnego kociołka pełnymi garściami.

Treści zawarte w tym tekście są oparte o moje doświadczenia i relacje ludzi, którzy byli świadkami wieloletnich „niezmian” i którzy, tak jak ja, słuchali, patrzyli i wierzyli.

Zabieram Was w podróż przez dziesięciolecia goleniowskiej kultury, podczas której będą się zmieniać nie tylko krajobrazy, ale również ludzie, technologie i standardy.

Będzie też sporo zakrętów, ale wszystkie w jedną stronę. Zatoczymy więc piękne, regularne kółeczko.

1989

W Goleniowie kultura ma się dobrze. Dowodem na to jest wówczas szary, dziś szaro-błękitny gmach przy placu Lotników, którego budowę rozpoczęto pod koniec lat 80. XX wieku. Inwestycja szyta na miarę potrzeb miasta z aspiracjami i w myśl hasła: „Świadomy udział w kulturze – drogą rozwoju społeczeństwa”. Mury pięły się do góry, mieszkańcy z nadzieją czekali na godną przestrzeń pozwalającą rozwijać, szlifować, krzewić i animować i przez sęki w drewnianym płocie obserwowali postęp robót.

Ówcześni niepoprawni artyści-optymiści, oczyma wyobraźni, widzieli już wspaniałe wystawy w galerii i rzędy sztalug w przestronnej, jasnej pracowni plastycznej…

Ukończenie inwestycji planowano na 1992 rok, ostatecznie do użytku budynek został oddany w 1999 roku, lecz nie jako siedziba GDK. Po przeróbkach wewnątrz został przeznaczony w części na siedzibę Urzędu Gminy i Miasta i w części na Urząd Skarbowy.
Goleniowski Dom Kultury dostał na swoją siedzibę wybudowany w 1967 roku budynek po Garnizonowym Klubie Oficerskim.

2015

W Goleniowie kultura ma się dobrze. Tak myślałam, kiedy 12 lat temu przeprowadziłam się do Goleniowa z kilkukrotnie mniejszego Maszewa. Wcześniej, patrząc z perspektywy instruktorki tamtejszego ośrodka kultury, z podziwem, zazdrością i kompleksami (!) przyglądałam się rozmachowi i zaangażowaniu, z jakim w Goleniowie „robiono” kulturę.

Teraz miałam stać się częścią tej wspaniałej społeczności. Cieszyłam się!

Jednym z moich pierwszych doświadczeń, które mocno wryło mi się w pamięć i (wtedy) grzało serce, była wystawa na goleniowskim dworcu, prezentująca wizualizację pięknego obiektu Centrum Kulturalno-Przesiadkowego. Austriacka firma Riegler Riewe Architekci wygrała wówczas konkurs na projekt siedziby nowego domu kultury. Widniejąca na planszach, mocno kontrastująca z wnętrzem holu peerelowskiego dworca, monumentalna, biała bryła nowoczesnego obiektu – zachwycała mieszkańców i podróżnych. W Goleniowie powiało wielkim światem, ogólnopolski miesięcznik „Murator” opublikował o tym artykuł.

A ja, ja wyobrażałam sobie wspaniałe wystawy w galerii, rzędy sztalug w przestronnej, jasnej pracowni plastycznej i… szukałam mieszkania w okolicach dworca, żeby mieć blisko do pracy.

2022

Ekspertyzy wykazały, że nieszczelna instalacja deszczowa i wycieki z kanalizacji regularnie wypłukiwały piaskowe podłoże spod fundamentów, co doprowadziło do utraty stateczności konstrukcji. W efekcie ściany i posadzki budynku zaczęły gwałtownie pękać, a instalacje wewnętrzne uległy skrajnemu zużyciu. (Kurier Szczeciński)

W dokumentach Rady Miejskiej zapisano wprost, że wystąpiła sytuacja wymagająca „stopniowego wyłączania z użytkowania pomieszczeń” w budynku przy Słowackiego.

W Goleniowie kultura ma się dobrze. Dobrze mają się też pracujący w kulturze ludzie. Bo jak myśleć inaczej, skoro przed tak ważnym krokiem, jakim jest zlecenie projektowania nowej siedziby GDK, oddaje się głos pracownikom tej instytucji, pytając o ich potrzeby, oczekiwania i wizje. W naszym przypadku wizje są konsekwencją potrzeb, a potrzeby wynikają z doświadczeń, zatem:

  • Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Goleniowskiej Ina – zamawia salę do prób, w której wirowanie w parze podczas oberka nie kończy się na parapecie
  • Orkiestra Wood and Brass Band prosi o sale do ćwiczeń, w których dźwięki odbijane od ścian nie powodują uszkodzeń słuchu
  • Studio wokalne i Alepak potrzebują przestrzeni z miejscem na instrumenty
  • Dział Organizacji Wydarzeń – sali widowiskowej z klimatyzacją, foyer, szatni (teraz widzowie wieszają kurtki na fotelach, ehhh), garderób bez zapachów z kanalizacji i grzyba na ścianie
  • A ja…? Ja proszę o miejsce na galerię i przestronną, jasną pracownię plastyczną, w której mieści się więcej niż jedna sztaluga. Mieszkanie w okolicach ul. Słowackiego już mam, żeby mieć blisko do pracy…

Lista naszych potrzeb trafiła do architektów, więc, niesieni nadzieją, z niecierpliwością wyczekiwaliśmy dnia, kiedy wyłoniona w przetargu pracownia COZA zaprezentuje swoją koncepcję. W końcu nastał te dzień! Jest! Obiekt na miarę czasów i potrzeb, ale… niestety nie na miarę portfela. Podczas spotkania online z architektami ktoś zadaje pytanie o koszt realizacji tego projektu. Pada odpowiedź! I potem…

2025

W Goleniowie kultura ma się dobrze. „Międzypokoleniowe Pomosty”, czyli kolejna wizja/wersja GDK, są na to kolejnym dowodem. Realizacja całej inwestycji ma się zamknąć do III kwartału 2029 r. Mamy wreszcie „klepnięte” miejsce (dyskusje na ten temat trwały cale lata), wstępną koncepcję rozbudowy, program funkcjonalno-użytkowy, dofinansowanie z EFRR, wybrany w głosowaniu na Fejsbuku wygląd elewacji i… nadzieję, że do czterech razy SZTUKA!

A co potem..?

2026

W Goleniowie kultura ma się dobrze. Mimo warunków, w jakich pracujemy, wyłączonej z użytkowania od kilku lat dużej części budynku, pękających ścian, cieknących rur, ciągłych awarii instalacji elektrycznej, pracujemy, dając z siebie wszystko. Bo praca w kulturze jest misją. Ta nieszczęsna misja stała się pułapką dla niejednego działacza, animatora, instruktora, nie tylko w Goleniowie. Gotowość do poświęceń i znoszenia „niedogodności” w imię z(a)bawiania świata zmodyfikowała nas genetycznie.

Pędząc przed siebie, z uśmiechem na ustach, obijamy się o tyczki slalomu zjazdowego. Potem kuśtykamy na poniedziałkowe spotkanie, planujemy i wyznaczamy sobie kolejne zadania, często nie zostawiając czasu na podsumowania, ewaluację, namysł.
Realizując zajęcia edukacyjne, we współpracy z innymi „kulturogennymi” instytucjami, wychowujemy kolejne pokolenia ludzi teatru, sztuk wizualnych i muzyki. Na przestrzeni dziejów spod instruktorskich skrzydeł wyszło wielu czynnych artystów. Droga każdego z nich prowadziła przez „giedek”. Dziś ludzie, których nie sposób wymienić tu teraz z imienia i nazwiska, realizując swoje pasje z dala od Goleniowa, są dowodem na postawioną w tytule tego felietonu tezę.

Ale mimo wszystko…

W Goleniowie kultura ma się dobrze. W najbliższy czwartek (1.10.2026 r.), na zaproszenie i z udziałem dyrektora Narodowego Centrum Kultury, przyjedzie do Goleniowa kilkunastu przedstawicieli Wojewódzkich Instytucji Kultury z całego kraju. Będziemy im opowiadać o goleniowskim fenomenie, o tym, co i jak robimy. Może nawet zaprosimy do zajrzenia tu i ówdzie… oczywiście skrzętnie ukrywając liczne „kadry wstydu”.

Bo to, co widzimy na co dzień, nie jest wersją dla świata. Świat ma widzieć piękne zdjęcia, a na nich uśmiechniętych ludzi, które dla wielu są miarą jakości naszej pracy, probierzem przydatności i dowodem na to, że w Goleniowie kultura ma się dobrze.

 

UWAGA! Poglądy prezentowane przez autorów felietonów w dziale „Opinie” nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji wGoleniowie.pl, a subiektywną oceną komentowanych wydarzeń.

Przeczytaj również:

To top