Temat budowy spalarni odpadów w Goleniowie budzi duże emocje – i jest to całkowicie zrozumiałe. Taka inwestycja wpływa nie tylko na środowisko, ale również na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców i jakość życia w naszym mieście. Dlatego obok rzetelnych analiz technicznych i finansowych, niezwykle ważny jest także aspekt społeczny. Jeśli spalarnia miałaby powstać, powinna jej towarzyszyć szeroka akcja edukacyjna skierowana do mieszkańców. Warto jasno komunikować, że spaliny są oczyszczane w nowoczesnych instalacjach, emisje są co godzinę monitorowane, a same opary są nieszkodliwe i w praktyce bezwonne. Tylko poprzez rzetelną informację i dialog można budować zaufanie społeczne i rozwiewać obawy.
Chciałabym jasno podkreślić: nie jestem przeciwko takiemu rozwiązaniu. Uważam jednak, że do tego tematu należy podejść bardzo profesjonalnie, opierając się na konkretnych danych i rzetelnych analizach.
Niedawno, dzięki uprzejmości EcoGeneratora Szczecin, wraz z grupą radnych i burmistrzami miałam okazję z bliska zobaczyć, jak funkcjonuje spalarnia w Szczecinie. Było to bardzo wartościowe doświadczenie i merytoryczne spotkanie z prezesem spółki oraz jej pracownikami. Szczeciński zakład nie tylko utylizuje odpady, ale także produkuje energię cieplną, która trafia do miejskiej sieci ciepłowniczej. I właśnie ten aspekt powinien być kluczowy również w naszej dyskusji o Goleniowie.
Rozmawiając o ewentualnej budowie spalarni w naszym mieście nie możemy skupiać się wyłącznie na samej utylizacji odpadów. Równie ważne jest pytanie: co z wyprodukowanym ciepłem? Ile tej energii jesteśmy w stanie realnie wykorzystać? Ilu mieszkańców korzysta z ogrzewania systemowego i jakie są ich faktyczne potrzeby?
Według informacji przekazanych przez prezesa Zakładu Termicznego Unieszkodliwiania Odpadów, inwestycja w spalarnię zaczyna być opłacalna finansowo przy utylizacji minimum 90 tysięcy ton odpadów rocznie. Pozwala to na wyprodukowanie około 400 tysięcy GJ ciepła. Tymczasem ciepłownia w Goleniowie rocznie produkuje około 190 tysięcy GJ. Co więcej, poza sezonem grzewczym – kiedy ciepło potrzebne jest głównie do podgrzewania wody – miesięczne zapotrzebowanie wynosi zaledwie około 3,5 tysiąca GJ.
To pokazuje skalę wyzwania. Największym problemem może być zagospodarowanie nadwyżek ciepła poza sezonem grzewczym. A przecież niewykorzystana energia to stracone pieniądze i zmarnowany potencjał. Dlatego właśnie tak ważne są szczegółowe analizy: techniczne, ekonomiczne i środowiskowe. Trzeba dokładnie policzyć, czy nasza sieć ciepłownicza jest w stanie przyjąć taką ilość energii i czy mieszkańcy rzeczywiście jej potrzebują.
Nie da się tego tematu sprowadzić do prostych haseł „za” lub „przeciw”. To skomplikowane przedsięwzięcie, które wymaga spokojnej, rzeczowej rozmowy opartej na faktach, a nie emocjach.
UWAGA! Poglądy prezentowane przez autorów felietonów w dziale „Opinie” nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji wGoleniowie.pl, a subiektywną oceną komentowanych wydarzeń.




