Nostalgia potrafi być pięknym impulsem – buduje tożsamość miejsc, przypomina o historii i emocjach związanych z dawną przestrzenią. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się ważniejsza niż funkcjonalność i bezpieczeństwo.
W inwestycjach drogowych, co widać na przykładzie dyskusji dotyczącej ul. Wojska Polskiego, zbyt silne przywiązanie do dawnych rozwiązań może blokować rozwój, utrudniać komunikację i generować realne koszty społeczne oraz gospodarcze.
Droga nie jest pomnikiem przeszłości, lecz elementem infrastruktury, który ma odpowiadać na współczesne potrzeby mieszkańców, transportu i gospodarki. Utrzymywanie przestarzałych układów tylko dlatego, że „zawsze tak było”, często prowadzi do utrudnień (hałas), wyższego ryzyka wypadków (śliska kostka) czy ograniczenia możliwości rozwoju regionu (nie, bo tak tu było od „Niemca”). Nostalgia bywa też źródłem emocjonalnego oporu wobec nowych inwestycji – nawet wtedy, gdy poprawiają one jakość życia i bezpieczeństwo. Rozsądne planowanie powinno szanować historię, ale nie może być jej zakładnikiem.
Dobra infrastruktura łączy pamięć o przeszłości z odwagą myślenia o przyszłości.
Dlatego jestem ZA utrwalaniem śladów przeszłości w miejscach zabytkowych, na starych miastach itp. I jednocześnie jestem PRZECIWKO przedkładaniu sentymentów nad potrzeby teraźniejszości.
Gdyby było inaczej, całą autostradę pomiędzy Szczecinem (Chociwlem), a Berlinem trzeba by było zachować w technologii „patatajki”. To byłoby absurdalne, podobnie jak utrzymanie nawierzchni z kostki brukowej na ważnej części ulicy przelotowej w Goleniowie.






